Zimno, ciemno, wieczory długie, a co najskuteczniej zabija czas jak nie Instagram czy Pinterest? Mamy dzisiaj dla Was „świeżynkę”, którą chcemy przedstawić, nasze nowe Instagramowe odkrycie, czyli zieleń, jodełka, wyczucie stylu i nasza główna bohaterka – Margo vel @maisonz14

Miło jest czasem znaleźć na Instagramie świeże konto, którego jeszcze cały świat nie widział, a jeszcze milej, jeśli przedstawia ono piękne mieszkanie z naszego kraju. To, co nas urzekło w nim to oczywiście butelkowa zieleń w kuchni, czyli coś co sprawia, że aneks kuchenny odgrywa w tym mieszkani główną rolę. Dzisiejszy wpis przedstawimy w formie wywiadu, aby przybliżyć Wam nieco bohaterkę oraz jej cztery kąty.

1. Jaki metraż ma mieszkanie, z ilu składa się pomieszczeń?

Nasze mieszkanie ma niespełna 67 metrów kwadratowych i składa się z szerokiego korytarza, sypialni, przyszłej pracowni, salonu z aneksem kuchennym, łazienki i oddzielnej toalety, na rzecz której poświęciłam potencjalne miejsce na garderobę.


2. Ile osób z Tobą mieszka?

Mieszkamy w trójkę – ja, mój narzeczony, analityk i miłośnik wspinaczki górskiej oraz najukochańsza przyjaciółka – psinka Bułka.

3. Jakie są Twoje zainteresowania, styl życia – czy wnętrze to oddaje?

Jestem dosyć aktywną osobą. Uprawiam sport, pracuję, realizuję swoje pasje, spotykam  się z bliskimi. W tym całym szaleństwie i chronicznym braku czasu szanuję sobie bardzo momenty, w których mam spokój.  Wtedy uaktywnia się mój introwertyzm i mogę zamknąć się w czterech ścianach i docenić swoje mieszkanie. Moje zainteresowania przekładają się na to, jak wygląda mieszkanie. Kocham sztukę, design, modę, literaturę, rośliny, stare filmy oraz techno. Uwielbiam otaczać się pięknymi przedmiotami – począwszy od uroczego notesu, po wygodną kanapę. Półki uginają się od albumów ze sztuką, na ścianach wiszą rysunki, plakaty oraz obrazy mojej roboty, w każdym pomieszczeniu mieszka też żywa roślina. Bardzo lubię design skandynawski  i francuski, doceniam i szanuję  polskie wzornictwo. Jednocześnie lubię minimalizm i eklektyzm. Myślę, że to wszystko widać w tym, jak wygląda mieszkanie.

4. Jakie pomieszczenie doceniasz najbardziej? Za co najbardziej je lubisz? 

Najbardziej doceniam chyba salon z kuchnią, głównie ze względu na dwa meble – ogromny, prawie 2,5 metrowy stół oraz biblioteczkę. Ten pierwszy to wizualne rozdzielenie funkcji w pomieszczeniu, oddziela strefę kuchenną od wypoczynkowej. Zazwyczaj służy jako miejsce spożywania posiłków, ale także jako blat roboczy do przygotowywania dań,  stół warsztatowy,  przenośne biuro czy w najciekawszych momentach stół biesiadny. Zawsze marzyło mi się zapraszać wielu znajomych, z którymi będę mogła po prostu miło spędzać czas siedząc razem przy jednym stole. Jest w tym meblu coś magicznego, ponieważ każdy odwiedzający docenia jego wielofunkcyjność oraz „towarzyskość”. Ten stół zbliża ludzi ;). Biblioteczka natomiast jest dla mnie ważna ze względu na to, że jestem nieuleczalnym bibliofilem. Ciągle przynoszę do domu nowe książki, myślę, że pojawia się ich więcej niż jestem w stanie przeczytać.  Mam ogromny szacunek do druku, dlatego książki muszą mieć w moim domu specjalne miejsce. Już teraz widzę, że zaczyna robić się ciasno i czas pomyśleć o dodatkowym miejscu na ich przechowywanie.

5. Czym zajmujesz się na co dzień – czy Twój zawód ma związek z aranżowaniem wnętrz?

Na to pytanie mam w sumie trzy odpowiedzi, co już brzmi w skomplikowany sposób 😉
Z wykształcenia jestem dziennikarzem i kulturoznawcą,  na co dzień pracuję w znanej na rynku agencji influencer i video marketingu, a po godzinach zajmuję się  ilustracją, projektowaniem i byciem bibliofilem. Prowadzę własną markę papierniczą papeRosa – tworzę notesy, zeszyty, plannery. Wszystko wedle własnego projektu, często z własnymi pracami na okładkach. Zawsze marzyłam o zajęciu się aranżacją lub architekturą wnętrz, ale tak się w życiu ułożyło, że nigdy nie podjęłam tematu  na poważnie. Jest mi to bardzo bliskie, od lat śledzę trendy, czytam magazyny wnętrzarskie, kolekcjonuje książki o tej tematyce.

6. Czy ktoś pomagał w zaprojektowaniu wnętrza?

Wnętrze zaprojektowałam sama, natomiast w kilku przypadkach pomogła mi ekipa, która wykańczała mieszkanie – ich doświadczenie i pomysłowość pomogły uniknąć wpadek. Przy kuchni i szafach wnękowych wsparła nas projektantka – cały zarys aneksu stworzyłam sama w darmowym programie, jednak w kilku punktach  przydało się oko wprawionej osoby.

7. Czy ciężko było je urządzić? Długo to trwało? 

Myślę, że proces urządzania cały czas trwa. Podstawowe meble takie jak kanapa, stół, komody kupiliśmy albo przywieźliśmy z poprzedniego mieszkania od razu. One stanowią podstawę , którą teraz obudowujemy dodatkami. Mieszkanie żyje swoim życiem, ewoluuje. Mam w głowie całą masę pomysłów, dlatego ciężko byłoby mi zatrzymać ten proces twórczy.  Co chwilę pojawia się jakiś detal, na ścianach dowieszam nowe zdjęcia i plakaty. W planach mamy wykończenie pracowni, dokupienie oświetlenia do łazienek i korytarza, zakup małej komody, dywanu czy lampy podłogowej do salonu. Muszę tylko panować nad tym, żeby nie zagracić mieszkania, ponieważ kocham przestronne pomieszczenia, a przy tym metrażu łatwo przekroczyć granicę i zrobić muzeum osobliwości ;).

8. Czy były jakieś inspiracje do urządzania mieszkania? 

Nie mogę ukryć, że przy tworzeniu pomógł mi prowadzony od wielu lat profil na Pintereście, w którym mam zapisane tysiące zdjęć wnętrz, mebli i dodatków. Mogę się spokojnie nazwać hard userem tego portalu. Dodatkowo Instagram i strony wnętrzarskie. Poza tym polskie i zagraniczne magazyny takie jak Elle Decoration, Dom i wnętrze, RUM czy Vogue living. Dodatkowo sporo inspiracji wyłapałam ze sztuki, fotografii modowej, filmów i podróży. Jestem takim człowiekiem, który żyje głównie oczami, ten zmysł pobudza mnie najbardziej. Szczególnie w nowych miejscach chłonę je jak gąbka starając się wyciągnąć dla siebie jak najwięcej. I tak np. łazienka w tym mieszkaniu zainspirowana jest poniekąd jednym  z paryskich hoteli. Bardzo podobało mi się połączenie ornamentów na podłodze z komodą vintage. W moim przypadku mebel zrobił pewien zdolny, acz ciężki w obyciu stolarz, bo zależało mi na niespotykanym bordowo-winnym kolorze i niecodziennych frezach  na frontach.

We wnętrzach, tak jak w ciekawych ubraniach  lubię akcenty  i szczegóły i tu starałam się przemycić jak najwięcej tego typu smaczków.

9. Jaką rzecz zabrałabyś ze sobą gdybyś mogła wybrać tylko jedną?

Będę nudna, ale chyba byłaby to książka. I w sumie mogłabym strzelić w ciemno jaka – Georges Perec – Życie. Instrukcja obsługi, oczywiście jakby tylko udało mi się ją w końcu gdzieś kupić 😉

10. Jesteśmy zachwyceni kuchnią, skąd pomysł na ten kolor?

Nie lubię sztampy. Do szału doprowadzają mnie bezpieczne rozwiązania. Białe kuchnie powodują u mnie wysypkę. Przy tym mieszkaniu od razu wiedzieliśmy, że kuchnia będzie w jakimś oryginalnym kolorze, rozważaliśmy głęboką zieleń, rozmarynowy, granatowy,  przez chwilę połączenie pudrowego różu z ciemną zielenią, a z najbezpieczniejszych opcji szarość. Ostatecznie do tego koloru przekonało mnie zdjęcie znalezione w sieci. Postanowiliśmy zaryzykować, długo modliliśmy się nad wzornikiem NCS. To się opłaciło.

 

Źródło zdjęć: Instagram @maisonz14

Jeśli jeszcze nie obserwujecie Tej Pani, to polecamy szybciutko nadrobić zaległości, wiecie gdzie Jej szukać.
To mieszkanie jest skarbnicą inspiracji, wyczucia smaku i nieszablonowych połączeń, my odkąd je tylko zobaczyliśmy, od razu umieściliśmy je na naszej liście ulubionych wnętrz 🙂