Po długiej przerwie w przerabianiu mebli zabraliśmy się za egzemplarz z lat 70, który przesiadywał w naszej piwnicy od zeszłej wiosny. Swoje wyczekała, więc najwyższa pora wziąć wałki w dłon i pora zmalować jej nowe życie.

Komoda jak komoda, jedni stwierdzą, że superacka przed metamorfozą, inny zrobią kwaśną minę i powiedzą, że nie ma szans, aby taka komoda była ładna. Jak zawsze, zdania są podzielone. Sami często cenimy sobie oryginalny stan mebli, jednak ta sztuka…ehhh… ładnie mówiąc nie grzeszyła urodą i stanem. Z fabryki wyszła jako kredens z nadstawką, a to co się działo pod nastawką mniej-więcej możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej. Mnóstwo śrub, nierówna warstwa lakieru – w niektórych miejscach było go po prostu więcej (w tamtych latach nie przejmowali się tym „bo przecież nadstawka i tak to przykryje”). My gdy ją ujrzeliśmy w ogłoszeniu od razu wiedzieliśmy, że dół ma potencjał.

Od czego się zabrać?

Schemat prosty. Zaczynamy od zmatowienia/szlifowania powierzchni. W tym wypadku sprawdził się papier ścierny o różnej ziarnistości + klocek i jazdaaa! Trochę ręcznej pracy i mogliśmy uzyskać powierzchnie pod malowanie. My musieliśmy jeszcze użyć szpachli z racji na spore ubytki i dużą ilość dziur po śrubach. Po zeszlifowaniu całej komody pora na jej odtłuszczenie.

Tutaj możecie zobaczyć jak w domowych warunkach szlifowaliśmy komodę.

Chwila na zastanowienie jak komoda będzie wyglądąć i amatorski projekt w Photoshopie.

Czego potrzebujemy krok po kroku:

  1. Papier ścierny o różnej gradacji/gąbka ścierna.
  2. Klocek do papieru ściernego.
  3. Szpachla do drewna.
  4. Benzyna ekstrakcyjna.
  5. Farba akrylowa do drewna i metalu.
  6. Wałki – użyliśmy flokowanego oraz z krótkim włosiem naturalnym.
  7. Mały pędzel, gąbką do malowania (sprawdzi się również pocięty zmywak).
  8. Taśma malarska.
  9. (Opcjonalnie) tapeta.
  10. Złoty spray w puszce.

 

Po nakładaniu kolejnych warstw za pomocą wałka powoli przyszła kolej na złoty dekor. My używamy do tego złotego sprayu o efekcie chromu, który wpuszczamy do kubką/naczynia i następnie nakładamy pędzlem lub gąbką na malowaną powierzchnie. Uprzednio oczywiście zrobiliśmy sobie szkic za pomocą taśmy malarskiej, ale nigdy nie jest idealnie, zawsze złota farba podejdzie pod taśme (jeszcze nigdy nam się nie zdarzyło idealnie) i trzeba liczyć się z poprawkami, dlatego sporo linii staraliśmy robić się ręcznie.

Tutaj zeszło nam najwięcej czasu. Do pełni szczęścia pomalowaliśmy sprayem oryginalny uchwyt od szuflady, chwost, oraz kluczyk, a następnie wykleiliśmy wnętrzności szuflady tapetą od farby-dekoracje.pl. Komody nie wykańczamy żadnym lakierem bezbarwnym. Farba akrylowa do pełnego utwardzenia (nie mylić z suchością) potrzebuje ok. 3 tygodni. Później pielęgnujemy ją suchą lub wilgotną szmatką.

Jak oceniacie efekt naszej pracy? 🙂